Jak czytać, żeby zrozumieć

Informacjami też można się przejeść.
Informacjami też można się przejeść. gratisography.com
Codziennie człowiek pochłania setki informacji. Obecnie w ciągu jednego dnia dostajemy ich dużo więcej niż przeciętny człowiek w ciągu całego roku w XIX wieku. Nasz mózg od tego czasu się nie zmienił, ale musi napracować się dużo bardziej niż wcześniej.

W ostatnich latach nie tylko zmieniła się liczba komunikatów, ale też sposób ich konsumpcji. Dzieje się tak dużo wokół nas, że wolimy „skosztować” większej liczby informacji, ale po kawałku, niż najeść się jedną solidną. Istnieje nawet określenie w języku angielskim jak „Pancake People”, które odnosi się do ludzi, którzy mają bardzo szerokie horyzonty, ale płaską wiedzę w każdym temacie. Jeśli nałożymy na to rzeczywistość, która dodatkowo coraz bardziej się komplikuje to mamy gotowy przepis na to, aby budować mylne opinie o otaczającym świecie. Na co więc zwracać uwagę przyswajając informacje, aby mylić się trochę rzadziej?



Kontekst
Nie znając kontekstu nigdy nie możemy ocenić wagi informacji. Załóżmy, że mówimy o wydatkach na szkolnictwo. Sama kwota nic nie powie (chyba, że jesteśmy ekspertem zajmującym się szkolnictwem), jeśli nie będziemy mogli jej porównać z latami ubiegłymi, wydatkami innych państw, przeliczeniach na jednego mieszkańca, a także sukcesach uczniów, wynikach międzynarodowych egzaminów itp. Kontekst może być też budowany bardzo szeroko, bo skoro wydajemy na szkolnictwo to zapewne nie wydajemy na coś innego. Im więcej informacji dostaniemy tym łatwiej będzie nam zbudować własną opinię.

Autorytet
Niektóre informacje są dla nas ważne już tylko dzięki nazwisku autora. Ma to sens, bo lepiej wierzyć ekspertom w danej branży niż ludziom którzy nie znają się na danym temacie. Problem pojawia się, gdy nie wiemy kto jest ekspertem. W tej sytuacji z braku lepszych alternatyw wierzymy tym, którym wierzymy w innych tematach. W ten sposób zamiast zmieniać zdanie, utwierdzamy się tylko we własnych przekonaniach.

Zmiana
Jeśli mówimy o zmianie zdania to zawsze przychodzi nam to bardzo ciężko. Nasz umysł działa tak, że lubi proste rozwiązania, więc jeśli otrzymujemy informacje niezgodne z naszymi poglądami to czujemy się z tym dość niekomfortowo. Nazywa się to dysonansem poznawczym. Dlatego czytając coś z czym się nie zgadzamy, automatycznie znajdujemy powód, aby dany argument uznać za nieważny.

Nieznajomość
Inna sprawa, że nie wszystkie argumenty są w stanie nas przekonać, bo po prostu nie mamy wiedzy by je zrozumieć. Fakt, że często dyskusja musi być sprowadzana „do naszego” poziomu sprawia, że być może omijają nas dyskusje nad poważnymi problemami. Dla przykładu, łatwiej jest nam ocenić zarobki urzędników niż cały budżet gminy. To może sprawiać, że duża część ważnych problemów nie pojawia się w naszych dyskusjach.

Liczby
Liczby, procenty, statystyka to szczególny rodzaj argumentów. Z jednej strony w bardzo dokładny sposób wyjaśniają pewne kwestie i sprowadzają je do wspólnego mianownika. Z drugiej strony bardzo rzadko mamy możliwość ich zweryfikowania. Nie znamy ani metodologii, ani nie wiemy czy dany sposób ich prezentacji jest właściwy. Tymczasem 87% ludzi wierzy w dane, które przeczyta w internecie, nawet gdy nie wskazują one na żadne źródło.

Czynników, które zaburzają nasze postrzeganie rzeczywistości jest jeszcze wiele, ale nie w tym rzecz, żeby je wszystkie wymieniać. Ważne jest żebyśmy mieli świadomość, że przetwarzanie informacji nie idzie nam tak dobrze jak nam się wydaje. Badania wskazują, że człowiek jest w stanie przyswoić na raz tyle informacji, ile płynie z rozmowy z dwiema osobami. Wszystkie informacje ponad ten limit to za dużo. Dlatego musimy mieć świadomość tego, że w poznawaniu świata nasz mózg często idzie na łatwiznę.
Trwa ładowanie komentarzy...